Przesunięty przez: holee Nie Cze 01, 2008 08:43 |
Największy kac waszego życia • Sposoby na kaca |
| Autor |
Wiadomość |
slynny_pijak
Nowicjusz

Dołączył: 25 Gru 2006 Posty: 19 Skąd: Sieradz
|
Wysłany: Wto Sty 08, 2008 10:28 Największy kac waszego życia
|
|
|
pobalowałem w wekend grudniwy w 2007 roku dokładnie trzy dni
następnego dnia
myślałem że odjadę dobrze że miałem relanium w domu
za aplikowałem połówkę na uspokojenie .ale to nie pomogło
więc do przychodni się udałem tam zmierzyli mi ciśnienie niby
w normie ale puls ogromny 187..jak koliber prawie hehe...lekarz
skierował do szpitala więc się udałem tam
przeprowadzili wywiad środowiskowy co piłem i ile dni
balowałem po wysłuchaniu skierowali na kroplówkę 0,5 litra( mg so 4 )
i to słuchajcie jest rewelka spędziłem tam jakieś 1,5
godz po wyjściu nie czułem że cokolwiek piłem..sprawiłbym sobie
taką hehe ale wierzcie mi wole nie przeżywać już takich chwil
hehe...życie jest za piękne...teraz więcej sportu..rower
..pozdrawiam i nie pijcie tyle nie warto lepiej
spędzić ten czas z dziewczyną...wiem coś o tym bo od pół roku nie
spotykam się ze swoją niewiastą zaniedbywałem troszkę związek....
takie live ,,ale wierze że spotkam tę jedyną i zakocham się szaleńczo
hehe |
_________________ F.A.Z.A - Federacja Anonimowych Zarzywaczy Alkocholu |
|
|
|
 |
bikman
Nowicjusz

Dołączył: 26 Wrz 2006 Posty: 29 Skąd: W-w
|
Wysłany: Wto Sty 08, 2008 11:25
|
|
|
Moja największe kacówny są zawsze po mieszankach, i tak największa jaką sobie przypominam była po 2 piwach, połowie wina i ćwiartce wódeczki. Budzę się rano( było to u babci) dzieci jakieś biegają i krzyczą, mnie łeb napierdziela. Niewiele myśląc ubrałem się i wyszedłem. Poszedłem do pobliskiego lasu szukać spokoju i no się zdrzemnąć. Zaległem na trawie(odszukałem jakiś nieośnieżony i suchy kawałek - był marzec) i próbowałem się przekimać. Tylko jakoś tak dziwnie trzęsłem się z zimna i nie mogłem zasnąć. No dobra - myślę, czas wracać... zebrałem się i idę, głowa już w miarę przytomna tylko wstręt do alkoholu został i suszenie. Wbijam do domu, a tam cała rodzina(okazało się że imieniny babci) i piją wino. Od razu bez pytania dostaje kieliszek i siadam do stołu. Nagle wszyscy spostrzegli że coś mi wino nie wchodzi i się zaczynają pytać czemu? no to ja sprytnie wymiguję się od odpowiedzi i coś ściemniam że mi smakuje itp. Wtem ktoś rzucił że mam kaca, na co babcia zaczyna sobie przypominać że wczoraj późno wróciłem i jakoś marnie wyglądałem. Na taki mocny argument musiałem mocno zadziałać, chwyciłem więc za kieliszek i wychyliłem na raz... prawie się nie porzygałem ale przynajmniej zeszli z mojego tematu
Podsumowując: najgorszy kac w życiu w najmniej sprzyjających okolicznościach;
przynajmniej po tym klinie głowa mnie przestała boleć |
|
|
|
 |
zaba_
Nowicjusz

Dołączył: 14 Maj 2008 Posty: 22
|
Wysłany: Pon Maj 19, 2008 18:43
|
|
|
Po moim największym kacu w internacie, po urodzinach kolegi :
Budze sie rano i wszedzie widze moje rzygi, nastepnie gdy poszlem do szkoły co przerwe jeszcze bełtałem i dwa razy z lekcji wybiegałem bełtać Gdy poszłem do pielęgniarki stwierdziła, że mam grype żołądkową i 37 stopni gorączki. Kac trzymał mnie do 18.00. A wszystko przez wódke o nazwie krajowa |
| Ostatnio zmieniony przez holee Nie Cze 01, 2008 08:42, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Hasiu
Ekspert Filozof Naczelny


Dołączył: 29 Cze 2007 Posty: 341 Skąd: Mikołów!
|
Wysłany: Wto Lip 15, 2008 14:30
|
|
|
zaba_ o Boziu.. Krajowa.. Znam ten ból i znam ten nieprzyjemny smak.. Z Biedroneczki tak?
Jako że wypadałoby coś nabazgrać to i ja się pochwalę największym kacem jaki przeżyłem.. No i w zasadzie nie dawno bo w niedzielę! Takiego kaca jeszcze nie miałem w życiu! A wszystko przez 6 flaszeczek 0.7 Finlandii, jednej flaszki 0.5 Soplicy, jednej flaszki 1.0 Bolsa i 8 flaszek 0.5 Wyborowej... A wszystko na 11 osób na wieczorze kawalerskim mojego brata.. Takiej masakry jeszcze nie przeżyłem! Chłopaki łykali w trakcie picia 2KC, ja niestety nie miałem a nikt się nie dzielił.. Po pobudce łyknęli jeszcze po jednej kapsułce i jakoś wyglądali.. Ja nie miałem takiego szczęścia.. Wiem że brzmi to aż nieprawdopodobnie ale pamiętam wszystko z imprezy.. |
|
|
|
 |
celtyk87
Specjalista


Dołączył: 19 Lip 2007 Posty: 457 Skąd: Częstochowa
|
Wysłany: Sro Lip 16, 2008 15:22
|
|
|
Wczoraj testowałem z kolegami cavaleiera porzeczkowego,
http://www.winka.net/wino...zeczka,2,janton
wrażenia smakowe dobre ale dziś miałem sajgon kac morderca + wymioty itp, swoja droga jego ceny bardzo ostatnio poszły w gore był po 6zł,w zeszłym tygodniu po 6,50zł a teraz po 7zł |
_________________ Życie jest za krótkie żeby pić marne wina
http://www.supersoldier.pl/donate/10391 |
|
|
|
 |
zaba_
Nowicjusz

Dołączył: 14 Maj 2008 Posty: 22
|
Wysłany: Sro Lip 23, 2008 16:11
|
|
|
| Hasiu napisał/a: | | zaba_ o Boziu.. Krajowa.. Znam ten ból i znam ten nieprzyjemny smak.. Z Biedroneczki tak? |
tak z biedronki, przez cała pierwsza klase w internacie piłem tylko krajową aż do tamtego najwiekszego kaca. Teraz przez druga klase pilem prawie same wina hehe (aż mnie wywalili) ciekawe jak bedzie w trzeciej klasie. |
|
|
|
 |
shadow
Nowicjusz KOMAN

Dołączył: 02 Sie 2008 Posty: 5
|
Wysłany: Sob Sie 02, 2008 10:20
|
|
|
| Sylwek 2006/2007:] pol litra w 5minut zgon a kac nie wspomne caly dzien w lozku l;d |
_________________ Komandos, Leśny dzban, Żubr to jest sens życia |
|
|
|
 |
spirol1
Nowicjusz PiwoWinoWódka

Dołączył: 31 Sie 2008 Posty: 31 Skąd: Subkarpatia
|
Wysłany: Pon Wrz 01, 2008 13:45
|
|
|
3 i pół flaszki poloneza na weselu kuzyna do domu wróciłem około 5-6 rano na nogach(jakieś 4 km) a zajął mi ten powrót około godziny a wszystko pamiętam tyle że na drugi dzień miałem takiego kaca że na dzień dobry wypiłem 2 butelki wody nie mogłem nic jeść aż do wieczora kiedy to zjadłem jajecznice na pomidorach i wtedy mi dopiero przeszło a zazwyczaj nie miewam kaca wogóle
P.S miałem wtedy 16 lat |
|
|
|
 |
makowa_panienka
Specjalista Gibka i niewywrotna


Dołączyła: 23 Sty 2007 Posty: 415 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sro Wrz 03, 2008 10:27
|
|
|
Było ich kilka.
Ale chcę o nich zapomnieć... |
_________________ Bujać to my, a nie nas, panowie szlachta.
 |
|
|
|
 |
libertheme
Nowicjusz Behemoth!

Dołączyła: 06 Sie 2008 Posty: 48 Skąd: Podlasie
|
Wysłany: Sro Wrz 03, 2008 14:37
|
|
|
Ostatnio w niedzielę miałam ''mega'' kaca. Też chcę o tym zapomnieć |
_________________ Now it's time ov the Beast! |
|
|
|
 |
von Bentschen
Alkus Tangens


Dołączył: 16 Cze 2006 Posty: 1265 Skąd: Bentschen
|
Wysłany: Sro Wrz 03, 2008 17:16
|
|
|
| makowa_panienka napisał/a: | Było ich kilka.
Ale chcę o nich zapomnieć... |
| libertheme napisał/a: | Ostatnio w niedzielę miałam ''mega'' kaca. Też chcę o tym zapomnieć |
A żeby zapomnieć to znowu trza się napić . |
_________________ I'll answer my fears by the blow of my axe!!!
Kampf ist unser letzte Kamerad!!!
 |
|
|
|
 |
konsument
Nowicjusz

Dołączył: 12 Wrz 2008 Posty: 15
|
Wysłany: Sob Wrz 13, 2008 09:38
|
|
|
Mój najmocniejszy to po sylwku 2007/2008. Nie dość, że obudziłem się po 15:00 to jeszcze cały dzień mnie muliło. A wszystko przez wódę i szampana. Najgorsze jest to że przy mocnej bani nie mam już ograniczenia i wszystko wchodzi jak woda. |
|
|
|
 |
libertheme
Nowicjusz Behemoth!

Dołączyła: 06 Sie 2008 Posty: 48 Skąd: Podlasie
|
Wysłany: Sob Wrz 13, 2008 12:15
|
|
|
| von Bentschen napisał/a: |
A żeby zapomnieć to znowu trza się napić . |
wody najlepiej |
_________________ Now it's time ov the Beast! |
|
|
|
 |
dasiek
Nowicjusz

Dołączył: 21 Wrz 2008 Posty: 9
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 15:17 22 lipca
|
|
|
Witam. Jestem osobą która piła przez pół liceum, całe studia i 3 lata po nich co daje blisko 10 lat i ostatnio odkryłem u siebie objawy alkoholowego zespołu abstynencyjnego. Z przerażeniem też odkryłem, że takie objawy miałem wcześniej tylko nazywałem je "ciężkim kacem".
W lipcu b.r. po jakichś 2 dniach przerwy wróciłem do łoingu w czwartek i tak do niedzieli włącznie, głównie wóda i nalewki. W poniedziałek zwlokłem się z wyra gdzieś o 16tej i stwierdziłem - halt, trzeba odpocząć. I to był błąd. Nie wolno skakać z drabiny, a więc skoro przez 4 dni nie trzeźwiałem i nagle odciąłem mojemu organizmowi kurek z alkoholem to mój organizm się zbuntował. Zaczęło się przed północą - najgorsza delirka jaką pamiętam. Chce się i rzygać i srać, nie wiadomo co bardziej, telepało mnie jakbym miał epilepsje, zawroty głowy, deprecha, strach cholera wie przed czym - przed wszystkim. Dodatkowo dziwne uczucie w mięśniach twarzy, w całym przełyku, nie do opisania. Od kilku lat też mam objawy zapalenie oskrzeli na kacu tak, że jak się zakaszlę to zdarza mi się puścić pawia.
Myślałem, że nie dotrwam do rana więc nie miałem wyboru. Podjąłem jedynie słuszną w takiej sytuacji decyzję:) Jakimś cudem dotoczyłem się do lodówki i wyszarpnąłem z jej otchłani zimną wareczkę. Nie miałem ochoty na piwo, na nic nie miałem ochoty ale pomyślałem, że tylko tak mogę sobie pomóc. Browara wyżłopałem na klopie z podstawioną miską, ledwie trafiając puszką do ust. Po chwili zrobiło sie nieco lżej. Na szczęście zostało mi gdzieś z pół półlitrówki. Wiedziałem, że jak się powiedziało a to czas na b. Zwlokłem się z klopa, odpaliłem TV i zacząłem przyjmować wódeczkę, organizm przyjął to z wyraźnym zadowoleniem. Byłem tak zdesperowany, że wódę przepijałem wodą z czajnika czego normalnie nie akceptuję. Po prostu stwierdziłem, że najwyżej się porzygam - to i tak lepsze niż stan w jakim znajdowałem się wcześniej. I tak oto około godziny czwartej odkryłem, że przysypiam - sukces!! Następnego dnia troszkę sie jeszcze pomęczyłem ale dzieki temu, że tamtej nocy wypiłem tylko piwo i ćwiartkę wódki (no i jeszcze zwietrzałego drinka) nie było już tak masakrycznie. I taka moja rada - po maratonie kilka piwek, z umiarem, w ten sposób jakby rozkładacie kaca na 2 dni, a po maratonie to lepsze niż skumulowany kac. |
|
|
|
 |
Wojtas
Specjalista


Dołączył: 28 Maj 2007 Posty: 421 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: Nie Wrz 21, 2008 16:28
|
|
|
| Cytat: | | Byłem tak zdesperowany, że wódę przepijałem wodą z czajnika czego normalnie nie akceptuję. |
Haha... naprawde dobra historia |
_________________ Nothin´ lasts forever |
|
|
|
 |
|