|
Najfajniejsze akcje po %tach • Opowieści |
| Autor |
Wiadomość |
gkilianski
Zaawansowany


Dołączył: 02 Mar 2007 Posty: 120 Skąd: ZPOW Dwikozy
|
Wysłany: Sob Lip 14, 2007 09:18
|
|
|
a ja nie mam się czym chwalić do takich akcji jak wasze jeszcze u mnie nie doszło... ale pamiętam 2 najmocniejsze raz "biegłem" 3 km na kolanach i ścigałem się ze starszym bratem, a z kolei innym czasem wdrapałem się na pięciometrową skarpę i nie dość, że nie spadłem to uradowany moim wyczynem zacząłem wyć do księżyca.... najlepsze jest to, że za każdym razem nie mogłem stać... |
_________________ "Życie jest piękne" powiedział prosiaczek i rzucił się ze skały...
Wino to światło słońca uwięzione w wodzie. |
|
|
|
 |
Yeod
Nowicjusz Pijany rowerzysta

Dołączył: 31 Sty 2007 Posty: 62 Skąd: wziąć na wino?
|
Wysłany: Sob Lip 14, 2007 15:21
|
|
|
| gkilianski napisał/a: | | najlepsze jest to, że za każdym razem nie mogłem stać... |
to wiele tlumaczy... ja też miałem niewiele "akcji". ale nasuwa mi sięna myśl zachowanie kumplam, dla ułatwienia nazwyjmy go Kotem. Również siedzieliśmy na rybach, tyle że u nas 2 kumpli ostro łowi, my, z jednym kolegą, około północy, zasiedliśmy przy ognisku, z dwoma plastykowymi kubeczkami, otworzyli Baryłkę Mocną Porzeczkową, wypili wznosząc świetne toasty "Za Kwie******** [nazwisko}, niech wszyscy poumierają". potem otworzyliśmy druga Baryłkę, Smak Lasu. wypilismy ją ze smakiem. przepłukali gardło 2 piwami... po chwili kumpel zaczął piepszyć. Chcąc upuścić trochę płynów wpadł w krzaki, tam się porzygał, inny kumpel (Żółw) podniósł go i przyprowadził do mnie. Kot zaczął śpiewać starą piosenkę Perfektu - Pepe wróc (sam go tego nauczyłem, jako że Pepe było napojem winopodobnym aromatyzowanym) wkurzył tym kolegę (Kozę) który postanowił nas wrzucić i zamklnąc w namiocie. po chwili negocjacji mi udało sięwyjść, ale że Kot był bardziej pijany, musiał tam pozostac. Coś gadał, mamy nawet nagrania, ale dla bezpieczeńśtwa nie trzyma się tego na dyskach. w pewnej chwili mówi: chce mi się lać. nie wzięliśmy sobie tego do serca. kumpel mu rzucił: lej w namiocie. głupio zrobił...
Po minucie Kot wstaje, (cieżko mu było tego dokonać... ) my zamilkliśmy czekając na rozwój wydarzeń. Nagle głuchą ciszę przerwał szum strumienia moczu rozbryzgującego się o nieprzemakalne dno namiotu. Reakcje reszty ku8mpli były mieszane: Żółw tarzał się ze śmiechu po błocie, Koza patrzyła prawie ze łzami, wściekłości i smutku, Koń, przeważnie siedzący przy wądkach śmiał siędo rozpuku, ja zamarłem, bo to był mój namiot. Jednomyślnie postanowiliśmy, że Kot za karę pozostanie w namiocie, będzie spał wśród swoich szczyn, a było to wykonalne, bo wszystkie plecaki leżało poza namiotem.
poleżał tam chwilę pieprząc głupoty, ale znów rzucił: chce mi się rzygać. Nikt nie odwarzył się zaproponować mu, żeby robił to w namiocie, czym prędzej wyciągneli go z namiotu i zaprowadzili w krzaki, nie wsadzali do namiotu, bo śmierdziało mu tam (mówił do nas: Coś tu mokro.
-Deszcz pada, a plandeka przemaka
-To dlaczego wy nie wchodzicie?
- Mamy parasole) Położyliśmy go na starej kanapie od malucha, tam mu się nudziło, zaczął kopać palcem w ziemi, bo stwierdził że brakuje nam rosówek (takie dżdzownice, które nabijamy na haki). Dostrzegliśmy w tym okazję na uspokojenie go, więc zerwaliśmy gałązkę z pobliskiej wierzby i wmówili, że brakuje nam robali i musimy je mieć na gwałt, po chwili istotnie zasnał.
Mówiąc mu, że pada a my siedzimy pod parasolami wykrakaliśmy sobie, koło 4 zaczęło ostro padać. I gdzie się tu schronić, a byliśmy 10 km od domu. Bez mrugnięcia okiem wpakowaliśmy się do lichego namiotu, istotnie prezciekającego, z porwaną na strzępy plandeką i zaszczanego przez kumpa. spędziliśmy tam ponad godzinę. ale nikomu to nie przeszkadzało.
(ale się rozpisałem...) druga historia, która sobie teraz przypomniałem (znacznie krótrzą) pochodzi z niedawnej zabawy na budowie u kumpla, tam polalą sięwódka. Kompletnie pijana koleżanka nagle wstaje ze snu, sieda (musiałem ją podtrzymywać) i ni z gruszki ni z pietruszki mówi: "zawsze, jak się opije, to chec mi się płakać" i zaczyna beczeć :D Są ludzie i taborety.... |
_________________ To już były góry. Roztaczały się przed nim nagie zbocza i przepastrne otchłanie. Miał wrażenie, że w tym rozległym pustkowiu kryje się głęboka prawda o naszej planecie. Naga, jaskrawa, nieskazitelna, która zawsze opierała się woli człowieka |
|
|
|
 |
De Tox Boy
Nowicjusz

Dołączył: 27 Paź 2007 Posty: 7 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob Paź 27, 2007 02:31
|
|
|
Moja najfajniejsza akcja (może nie najbardziej hardcorowa ale najsmieszniejsza) zdarzyła się niedawno Byłem na 18-stce kumpla którą organizował na polu no ale fajnie tam sie pije wypiłem jakąś tam ilość browców (nie pamiętam ile dokładnie) popiłem odrobiną jabola... i pojechałem z kumplami na inną 18-stke która odbywała się w pubie...wparowałem,pełno luda usiadłem do stolika rozwalająć po drodze jakieś szklanki no i te mendy mnie wywalili przed oddaleniem się nawyzywałem wszystkich i wyszedłem , kiwająć się jakoś doszedłem na przystanek , wsiadłem w busa i wróciłem na poprzednią impreze kiwając się i przewracając (jak wspomniałem odbywała się ta impreska na polu na które trzeba isc spory kawałek pod góre )doszedłem do moich kompanów , pamiętam że nie dawałem spokoju znajomemu i ciągle coś do niego gadałem a on miał mnie dosyć ostatnia rzecz jaką pamietam to ta że dossałem się do starogardzkiej...nie mam pojęcia jak doszedłem do domu (a raczej kto mnie zaniósł ) ale po obudzeniu się na drugi dzień byłem cały mokry...odkryłem iż musiałem sie poszczać bo strasznie je.ało pierwszy raz mi się to zdarzyło (a bywałem bardziej pijany) Koniec końców jako nie zbyt porządana wkurzająca wszystkich persona zspsułem 2 imprezy |
|
|
|
 |
holee
Acid Drinker


Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 1752 Skąd: Chełm / Rzeszów
|
Wysłany: Sob Paź 27, 2007 08:06
|
|
|
Buahaha, lepiej sie nie chwal tymi mokrymi gatkami Bo po co ktos ma o tym wiedziec
Nie ma to jak powku...ac znajomych po pijaku, ja mam rowniez do tego jakis specjalny talent, a raczej mialem. Tylko pozniej problem jak sie nic nie pamietalo, a wszsyscy zli. |
_________________
I'm in love with rock 'n' roll, satisfies my soul
 |
|
|
|
 |
Bejb
Ekspert

Dołączył: 27 Wrz 2007 Posty: 209 Skąd: Pabianice
|
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 20:34
|
|
|
Ja tak umiem i na trzeźwo, taki talent, a nie wiem jak działa |
|
|
|
 |
puncurskaZuz
Nowicjusz


Dołączyła: 03 Paź 2007 Posty: 13 Skąd: Pabianice
|
Wysłany: Pon Paź 29, 2007 20:49
|
|
|
tiaaa...wiem cos o tym Bejb :P:P:P |
_________________
 |
|
|
|
 |
Semen
Nowicjusz

Dołączył: 29 Paź 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Wto Paź 30, 2007 17:51
|
|
|
Ja miałem kiedyś taką akcje...
Lato - Słoneczne popołudnie - Wilgotność powietrza:Średnia
Przed jakimś koncertem sobie siedziałem z chłopakami na takim opuszczonym placyku budowlanym i piliśmy winko , bodajże"Antałek". Parę butelek zleciało ,a kolejne już maszerowały ze sklepu. Gdy nagle , nie wiadomo skąd(chwila grozy) zza rogu wpada do nas... Straż Miejska. Zero popłochu, wszyscy upojeni winkiem siedzieli i się z zainteresowaniem przyglądali. Wiadomo , straż jak to straż rozpoczęła wypisywanie mandatów,a że ja jak się napije to mam fazy na wkręcenia to(mimo prób powstrzymania mnie kolegów) zacząłem mówić... Że jam jest wielki snajper...że mam miliarda medali...że strzelam sobie z SWD i jak będę chciał (pokazują na nich palcami ułożonymi w pistolet) to i tych strażaków zastrzelę.
To oni na to... że mam chyba coś nie tak z mózgiem (co koledzy potwierdzili ruchem głowy) i nie wystawią mi mandatu bo i tak pewnie go nie zapłacę.
(niestety przed tym trochę urwał mi się film)
Więc następnego dnia stwierdziłem (nie pamiętając) że musiałem ten mandat dostać,kwit zgubiłem,więc udałem się do kwatery Gestapo. Spotkałem śliczną panią strażak z poprzedniego dnia... i ośmieszyłem się przed całym tym ich śmiesznym posterunkiem,bo mi ona wkręcała ,że jednak go dostałem... |
|
|
|
 |
Bejb
Ekspert

Dołączył: 27 Wrz 2007 Posty: 209 Skąd: Pabianice
|
Wysłany: Wto Paź 30, 2007 19:18
|
|
|
Ja spierdzielałem z rowerem na plecach, ale Ty jesteś niesamowity |
|
|
|
 |
holee
Acid Drinker


Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 1752 Skąd: Chełm / Rzeszów
|
Wysłany: Sro Paź 31, 2007 10:45
|
|
|
Semen, zaplulem monitor Moze to jest jakis sposob na mandaty, zrobic z siebie kretyna Smiali sie chociaz ? |
_________________
I'm in love with rock 'n' roll, satisfies my soul
 |
|
|
|
 |
Semen
Nowicjusz

Dołączył: 29 Paź 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Sro Paź 31, 2007 16:27
|
|
|
Dziś jak mi wystawili mandat na 50 zł za zakłócania spokoju publicznego to już się nawet śmiali ;]
A wtedy , to bardziej gadali ze mną w formie Ty - jak bym był ich ziomkiem lub co. |
|
|
|
 |
Wojtas
Specjalista


Dołączył: 28 Maj 2007 Posty: 421 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: Czw Lis 01, 2007 18:49
|
|
|
| A w jaki sposób zakłócałeś ten spokój? |
_________________ Nothin´ lasts forever |
|
|
|
 |
Semen
Nowicjusz

Dołączył: 29 Paź 2007 Posty: 9
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2007 07:40
|
|
|
| Rozmowa z przechodniami, że niby im d**e zawracam... takie pierdoły, chyba się im nudziło. |
|
|
|
 |
Bejb
Ekspert

Dołączył: 27 Wrz 2007 Posty: 209 Skąd: Pabianice
|
Wysłany: Pią Lis 02, 2007 17:53
|
|
|
E, koniec miesiąca i tyle! Muszą blankieciki zużyć wedle normy |
|
|
|
 |
von Bentschen
Alkus Tangens


Dołączył: 16 Cze 2006 Posty: 1265 Skąd: Bentschen
|
Wysłany: Sob Lis 03, 2007 10:34
|
|
|
| Mandacik od policji jest niewielki w porównaniu do kar w MPK. Zapłaciłem niedawno 100 zł za to, że biletu nie skasowałem. Od tego czasu nie jeżdżę tramwajem. A kanar był bezczelny. Ładuje to moje 100 zł do kieszeni i tekst: "Też jestem studentem, wiem jak to jest kiedy się nie ma na jedzenie"... |
_________________ I'll answer my fears by the blow of my axe!!!
Kampf ist unser letzte Kamerad!!!
 |
|
|
|
 |
Wojtas
Specjalista


Dołączył: 28 Maj 2007 Posty: 421 Skąd: Ostrowiec Św.
|
Wysłany: Pon Lis 12, 2007 10:21
|
|
|
| Cytat: | | Jeden gość wlazł do Toi-Toia za sklepem, drugi zaraz go przewrócił na bok. Pierwszy zaraz wylazł i chodził potem utytłany w rzadkim gównie |
Przecież ten, który to przewrócił i ten który chodził w gównie po kolana to zwykłe sowieckie ścierwo a wy się tym jaracie jak małe dzieci |
_________________ Nothin´ lasts forever |
|
|
|
 |
|