|
Największa najebka mojego życia • Opowieści |
| Autor |
Wiadomość |
Bejb
Ekspert

Dołączył: 27 Wrz 2007 Posty: 209 Skąd: Pabianice
|
Wysłany: Sro Lut 13, 2008 20:31
|
|
|
Nie wiem, Holee, czy miałeś coś konkretnego na myśli pisząc mienta, ale wiedz, że słowniki podają mięta przez Ę. |
|
|
|
 |
Voodoo
Nowicjusz


Dołączył: 30 Sty 2008 Posty: 40 Skąd: Żagań
|
Wysłany: Pon Lut 18, 2008 14:33
|
|
|
To bylo 21.03.2000r pierwszego dnia wiosny moj pierwszy kontakt z winem. Po wypiciu szybko jednego winka (smakowalo jak kompot mamy) stwierdzilem ze nic mnie nie koplo jeszcze nie widzialem ze to nastapi za niedlugi czas i wzialem sie za 2 wypilem ponad pol doszedlem z kumplem do jego mieszkania nagle zaczelo mnie siekac i jakies 20min pozniej nic nie pamietam. I tu zaczynaja sie relacke kumpli zasnelem na kiblu orzygalem kumplowi pol mieszkania pozniej spałem na balkonie dodam ze byl snieg, po paru godzinach obudzilem sie w piwnicy innego kumpla nie widzialem o co chodzi i poszedlem dalej spac. I tu juz zaczynam cos pamietac brat mnie obudzi i zaniosl do domu tam nastepne pare godzin snu a w nocy porzadne rzyganie. Po tym uswiadomilem sobie ze alkohol nie dla dzieci |
|
|
|
 |
holee
Acid Drinker


Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 1752 Skąd: Chełm / Rzeszów
|
Wysłany: Pon Mar 10, 2008 17:26
|
|
|
Voodoo, dales niezle Ale widac, ze koledzy w porzadku - najpierw na mrozny balkon a pozniej do piwnicy
Ja chyba bym ich pozniej tłukł |
_________________
I'm in love with rock 'n' roll, satisfies my soul
 |
|
|
|
 |
Jelczuu
Nowicjusz


Dołączył: 01 Lis 2009 Posty: 43 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Wto Lis 03, 2009 19:22
|
|
|
Przeglądając i czytając interesujące wątki przypomniałem swoją przygodę z jedną z pierwszych "najebek". Były to jedne z cudownych wakacji gdzie stałem się panem i władcą własnego mieszkania. Z powodu konfliktu rodzinnego urwałem się po wyjeździe do Estonii oraz Łotwy, wapniaki pozostały jeszcze w terenie, ja tymczasem z pod granicy wróciłem na drugi koniec Polski. Jest to istotny rodział, jako iż powróciłem solo nie posiadałem wielu dukatów, tym bardziej że nieco straciłem na kosztowną podróż. Żyjąc suchym chlebem za 60 gr i Paprykarzem Szczecińskim nawet nie byłem w stanie pociągnąć owych 2 tyg. Oczywiście posiadając cudowne prerogatywy, organizowałem imprezy i wszelakie dni otwarte chawiry, korzystając z dobroci znajomych tankowałem za friko. Łącząc oba wątki nasuwa się prosta i jasna konkluzja: spora ilość alko i brak zaprawy żołądeczka - bowiem jak może czuć się nasz kochany organizm gdy przez dzień cały wpakujesz do niego kilka chrupek i chipsów i zalejesz dziarską wódą? W ten magiczny sposób urobiłem się jak ta lala, dopadł mnie jak zawsze wesoły humor, niewybrednie dokuczałem wszystkim ( korzystając z przywileju gospodarza nikt nie mógł mnie ogarnąć ), wypłaciłem porządnego gonga w twarzyczkę mojej koleżance ciesząc się z tego niezmiernie, zarzygałem całą łaźnie i własny pokój, zasnałem już o 21. Ocknąłem się nieco po 2, wracam do gry i... widzę że w moim mieszkaniu znajduje się garść nieznanych mi osób, zaprawiłem się piwem, wróciłem w kimę. Pokutowałem srogim kacem.
Reasumując; uważajamy z kim pijemy.. akurat miałem to szczęście że trafiłem na porządnych ludzi oraz ich towarzystwo, pomimo że nie byłem duchem i ciałem na melanżu, nie poniosłem strat poza własnoręcznie rozwalony stoliku
Oo.. pamiętam jeszcze że nad ranem spreparowałem jajecznicę z rybkami akawariowymi, niestety konsument uciekł cały malunkach fallicznych w miasto.
I wódeczki unikam do tej pory, z powodu lekkiej traumy |
_________________
 |
|
|
|
 |
|