|
Życie moje • Opowieści |
| Autor |
Wiadomość |
sloonce86
Ekspert

Dołączył: 08 Cze 2006 Posty: 319 Skąd: Szczecin City
|
Wysłany: Pon Cze 26, 2006 13:30 Życie moje
|
|
|
Cześć, mam na imie Łukasz i jestem nałogowym alkoholikiem, oto moja historia:
Pewnego sobotniego dnia ja, mój kolega i mój brat zapragnęliśmy przygody w stylu survival. Wybraliśmy się na działkę a ze w każdym survivalu jest element utrudniający przeżycie zakupiliśmy KELERISY sztuk 3 Miałem wtedy lat tyle ile ma się kiedy chodzi się do 6 klasy, mój kolega również. Zachęceni przez mojego brata ze jakoby KELERIS „wchodzi jak woda” zaczęliśmy ochoczo sączyć owy trunek i rzeczywiście „do naklejki” wchodziło gładko, „pod naklejkę” sączyło się coraz ciężej ale rade dawaliśmy, bynajmniej ja (nie pamiętam jak to było z resztą ekipy. Cały pic tej historyjki polega na tym ze pijąc siedziałem przez cały czas i nie czułem jak zmienia się grawitacja :/ po opróżnieniu całego flakonu stwierdziłem ze nic mi nie jest i jestem prawie trzeźwy (myliłem się), wstałem, chcąc udowodnić domniemany stan mojego ciała zacząłem robić pajacyki, po pięciu – sześciu pajacykach padłem na glebę ... obudziłem się w altance obok porzyganego kolegi i majaczącego brata (okazało się ze zemdliło mnie i upadłem tracąc świadomość na chwilkę, koleś porzygał się i zasną a bratu rzuciło się na głowę i znaczą coś tam majaczyć – wypił najmniej z nas.) Dramat rozpoczął się dopiero gdy mój organizm zapragną uwolnić się do trucizny jaką go uraczyłem, wybiegłem z altanki, wpadłem w krzaki i siuuuuuuuup – zwróciłem zupkę chińską... Całą noc biegałem po działce wymiotować. Rano przyjechała mama i zabrała nas (koleś obudził się bez kaca, brat miał kaca mordercę a ja rzygałem jak porąbany) Z naszego survivalu wracałem z głową wystawioną przez okno ... W domu odpokutowałem rzygając przez następne dwa dni (już żółcią samą) Rodzicom wcisnąłem pompę ze strułem się zupką chińską ...
Kilka dni potem ojciec poczęstował mnie lampeczką winka do obiadu, powąchałem i mało co obiadu bym nie zwrócił „ to jakiś kwach” odrzekłem i poszedłem do siebie
THE END
Część dalsza historyjek z serii „życie moje” nastąpi |
_________________ Wino lepsze od chleba bo gryźć nie trzeba |
| Ostatnio zmieniony przez holee Pią Lis 17, 2006 22:43, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
holee
Acid Drinker


Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 1752 Skąd: Chełm / Rzeszów
|
Wysłany: Pon Cze 26, 2006 13:33
|
|
|
hehe, kazdy jakos zaczyna szkoda ze Twoje pierwsze proby zostaly okupione kilkoma dniami mdlosci. No, ale zaczales od najgorszego pozniej pewnie bylo tylko lepiej. |
_________________
I'm in love with rock 'n' roll, satisfies my soul
 |
|
|
|
 |
von Bentschen
Alkus Tangens


Dołączył: 16 Cze 2006 Posty: 1265 Skąd: Bentschen
|
Wysłany: Pon Cze 26, 2006 17:15
|
|
|
Chyba lepiej, że Keleris niż Beczka Wiśniowa z Jantoniu...Kolega ostatnio zapragnął odmiany w postaci winiacza, ale po Beczce obawiam się, że już nigdy może nie spróbować . Zupełnie zapomniałem wtedy o radzie jaką tu wyczytałem, ze Beczkę Wiśniową się pije z Colą. Co do historyjki, to całkiem sympatyczna. Jeśli tak się zaczyna, to chłopie bój się końca. |
_________________ I'll answer my fears by the blow of my axe!!!
Kampf ist unser letzte Kamerad!!!
 |
|
|
|
 |
sloonce86
Ekspert

Dołączył: 08 Cze 2006 Posty: 319 Skąd: Szczecin City
|
Wysłany: Pon Cze 26, 2006 20:43
|
|
|
No i ciąg dalszy pt "KOPENHAGA" hir ju ar:
Będąc młodym i mało wiedzącym chłopakiem, który z ulotnych wspomnień z serii WIN posiadał tylko ową przygodę z działki pojechałem na szkolną wycieczkę koedukacyjną do Kopenhagi. Płynęliśmy promem całą noc wiec wpadliśmy na pomysł zakupienia czegoś na rozluźnienie w sklepie wolnocłowym. Delegatura składającą się ze mnie i kolesia (nie podam nazwisk bo nie wiem czy sobie tego życzą) skierowała się ku owego sklepu. Postanowiliśmy za pieniądze zebrane droga składkową zakupić METAXE 6 gwiazdkową. Przytaszczyliśmy wielką butle do pokoju i zaczęliśmy poszukiwać zagrychy ... Ku naszemu zdumieniu okazało się ze posiadaliśmy jedynie nikłych rozmiarów mandarynkę na 4 osoby. Po pierwszym kubeczku ktoś rzucił tekst ze zagramy w karty, talia na podłogę (stołu nie było) no i jada kolejny kubeczek, jak 2 to i 3 poleciał a jak 3 to i 4,5 kolega zapytał czy ktoś kiedyś widział palącego się pierda wypią tyłek, chwila koncentracji iiiiiiiiiiii ........ pooooooszło, mało co nie udusiłem się ze śmiechu ale to taka mała dygrasja) poszedł 6 kubeczek i poszliśmy na dyskotekę (jeeeee wodzirej był taki ze huhu) Mimo ze muzyka była inna, nasza czwórka podskakiwała niczym w tańcu POGO uuuuuhhhhhhh trwało to chyba z 10 minut gdy zaczęło mnie mulić. Postanowiłem wracać do kajuty żeby w razie jak by gdyby być w pobliżu kibla. Zwaliłem a raczej sturlałem się ze schodów między pokładami i trafiłem do kajuty, ledwie wszedłem a już mnie pogoniło do toalety. Rzygając spędziłem ¾ nocy... koledzy chcąc mi ulżyć w cierpieniu wyciągnęli mnie na siłę z kibla (mimo zamulonego wołania „zoooostawcei mnieeeeeee”) i położyli do łóżeczka. Obudziłem się praktycznie gdy każdy było po śniadaniu ale zdążyłem na herbatkę (nie pomogło mi) wyszliśmy na miasto i tam zorientowałem się ze inaczej nie mogę chodzić niż w pozycji zgiętej :/ (jak do zbierania ryżu) złaziłem się jak pies po pustyni, zapłaciłem za wódę mineralną 10 koron ichnych (czyli jakieś 20zł!!!) Dotarliśmy do GLIPTOTEKI (taka wieelka biblioteka, muzeum, palmiarnia w jednym) (mieliśmy zadania żeby odszukać jakieś eksponaty etc) ja szukałem toalety, znowu zdążyłem ledwie wpaść do kabiny i siuuup poszedł pierwszy paw, zauważyłem ze klapa kibla była zamknięta a wymiociny spływają do kabiny obok gdzie ktoś był ... noga podniosłem klapę iiiiiiiiiiiiii ...... porzygałem się własną krwią :/:/:/:/ masakra... wystraszony bardzo ale już częściowo wyleczony zjadłem hot-doga z budki u takiej Chinki czy tez japonki, a może tajwanki (mniejsza o to) i poczułem się jak nowo narodzony! Zjadłem kolejne dwa hot- dogi i było już wszystko cacy, jak ręką odjął! Wróciliśmy na statek, zakupiliśmy FINLANDIĘ zieloną limonke i o dziwo mogłem pić dalej
Tak oto wspominam mój wyjazd Było suuuuuuuuper |
_________________ Wino lepsze od chleba bo gryźć nie trzeba |
|
|
|
 |
holee
Acid Drinker


Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 1752 Skąd: Chełm / Rzeszów
|
Wysłany: Pon Cze 26, 2006 21:23
|
|
|
heh, jaki z tego moral ? najlepsze hotdogi sa u zoltych wbrew pozorom |
_________________
I'm in love with rock 'n' roll, satisfies my soul
 |
|
|
|
 |
sloonce86
Ekspert

Dołączył: 08 Cze 2006 Posty: 319 Skąd: Szczecin City
|
Wysłany: Pon Cze 26, 2006 21:41
|
|
|
Lecznicze hotdogi (powinineś dodać to do działu walki z kacem) |
_________________ Wino lepsze od chleba bo gryźć nie trzeba |
|
|
|
 |
von Bentschen
Alkus Tangens


Dołączył: 16 Cze 2006 Posty: 1265 Skąd: Bentschen
|
Wysłany: Wto Cze 27, 2006 09:16
|
|
|
Hehehe, dalsze Twoje losy są tak fajne jak część pierwsza! Jedyne co mi sie nie podobało to ta Finlandia na końcu, drogie to i nie-kiperskie. Burżujstwo, Panie! |
_________________ I'll answer my fears by the blow of my axe!!!
Kampf ist unser letzte Kamerad!!!
 |
|
|
|
 |
sloonce86
Ekspert

Dołączył: 08 Cze 2006 Posty: 319 Skąd: Szczecin City
|
Wysłany: Sro Cze 28, 2006 08:01
|
|
|
A METAXA to nie? Wszystko tam było wyjątkowo tanie a z resztą nic z dolnej pułki nie było |
_________________ Wino lepsze od chleba bo gryźć nie trzeba |
|
|
|
 |
von Bentschen
Alkus Tangens


Dołączył: 16 Cze 2006 Posty: 1265 Skąd: Bentschen
|
Wysłany: Sro Cze 28, 2006 08:08
|
|
|
Cóż za straszne miejsce! Brak tanich win? Brrr...Toż to istny obraz piekła... |
_________________ I'll answer my fears by the blow of my axe!!!
Kampf ist unser letzte Kamerad!!!
 |
|
|
|
 |
hook
Zaawansowany


Dołączył: 08 Cze 2006 Posty: 75 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Sro Cze 28, 2006 15:47
|
|
|
sloonce86: poczatki twej pijackiej inicjacji latwe nie byly.. ale sie oplacilo no nie?
Piekne historie.. chyba kazdy ma swoja i kazda z pewnoscia jest wyjatkowa |
|
|
|
 |
holee
Acid Drinker


Dołączył: 07 Cze 2006 Posty: 1752 Skąd: Chełm / Rzeszów
|
Wysłany: Sob Lip 01, 2006 09:53
|
|
|
| Cytat: | | Piekne historie.. chyba kazdy ma swoja i kazda z pewnoscia jest wyjatkowa |
Nic dodac, nic ujac. Tak zwana płenta :D |
_________________
I'm in love with rock 'n' roll, satisfies my soul
 |
|
|
|
 |
sloonce86
Ekspert

Dołączył: 08 Cze 2006 Posty: 319 Skąd: Szczecin City
|
Wysłany: Nie Lip 02, 2006 11:06
|
|
|
Jak znajde czas do dodam cos o tanich winach juz z kiperskim klimatem (było tego troszke juz) hah
[ Dodano: Sro Lip 26, 2006 10:58 pm ]
Pewnego dnia a było to w klasową wigilie cała klasa postanowiła zorganizowac heh klasową wigilie ale taką wyjątkową bo byliśmy wówczas klasą maturalną i wigilia była dla nas ostatnia w takim gronie. Całej ceremoni wigili nie bede opowiadał bo nie w tym sęk. Po wielkim sprzątaniu wprawne oko moje i dwoch moich kumpli zauwazyło ze zostało jeszcze sporo picia, zawineliśmy ICE TEA o smaku brzoskwinek i zaczeliśmy liczyć namone na WKŁADKĘ... sumy zebranych kolektywem pieniędzy nie pamietam ale wybraliśmy ie z nia do pobliskeigo netto w celu zakupienia kelerisów. Na miejscu okazało sie ze starczy nam na 2 i troszeczke a było nas trzech. Rzuciłem hasło ze kase pozyczyc mozna i tak oto uzbieraliśmy na 0.7 starogarckiej i czipersy o smaku bekonu (bynajmniej tak smakowac powinny) Z zakupami udaliśmy sie na nasze podworko gdzie nie raz nie dwa opijaliśmy różne trunki by tam skonsumowac nasz zakup. Samk ciepłej starogardzkiej nie dał sie zauszowac naszą ICE TEA a czipersy szynko sie kończyły, ustaliliśmy normae (zaznaczam ze piliśmy woke z gwinta) ze na kazdą kolejke wodki przypada łyk ICE TEA i 3 czipersy..... oprzyżniwszy butelke rozeszliśmy sie do domów. był mróz wiec tak mocno we łbie tego nie czułem, dopiero w autobusie dowiedziałem sie ze ciezko jest i ze sie zalałem jak pies. Doczłapałems ie do domu, ledwie zdjełem kurtke a matula moja krzyczy zeby chionke osadzić (błogosławieństwo Panie mi ssyłąsz pomyslałem) od razu zbiegłem do piwnicy osadzać choinke. Krzak jaki kupiła matula miał krzywy pień wiec postanowiłem go uciać prosto, wziełem piłe ręczną i jakzda do dzieła (prawą ciełem, lewą tzrzymałem krzak) dociełem moze do połowy i piła mi sie zablokowała (w piwnicy mam ciepło wiec coraz bradziej mnei siekało) pechciał ze chcąc wyrwac piłe spadła mi z toru cięcia i udeżyła ręke lewą przy nadgarstrku od strony żył........ patrze znietżeźwiałeym okiem i widze kość a obok żyłke.... (eeeeeee nawet krew nie leci, dotne i pujde zakleić plasterkiem pomyslałem) zabrałem sie za ciecie ale nagle zaczeła kapać mi krew ledwie dobiegłem na góre a juz całe spodnie czerwone..... pokazałem mamie a ona w panike (he he - kobiety) kazałem dzwonić na pogotowie, zadzwoniła (o dziwo sie dodzwoniła). zrobiłem opatrunek zaciskowy, po 10 minutach siedziałem jzu w karetce. Lekaz mi zmienił opatrunek (wczesniej zapytał co zrobiłame bla bla bla) w karetce prawie zemdlałem ale lekaz podbiusł mi nogi do góry i jakoś mi przeszło. W szpitalu dwa szwy i opatrunek.
Tak oto konsumowanie starogardzkiej pamietam do dzis i pamietac bede do konca zycia gdy spojze na nadgartek lewej ręki.
THE end
PS
W szpitalu szynko wytżeźwiałem jakoś, dziwne nie? |
_________________ Wino lepsze od chleba bo gryźć nie trzeba |
|
|
|
 |
Żul honorowy
Nowicjusz

Dołączył: 08 Paź 2006 Posty: 25 Skąd: Piła
|
Wysłany: Pią Lis 17, 2006 21:55
|
|
|
Ja jak wypiłem pierwszego drinka to pamietam jak balem się że zaraz będę pijany i się przewróce i byłem wielce zdziwiony że się nie upiłem. Myślałem, że 4,5 % to bardzo dużo |
_________________ "Nie walczmy z alkoholizmem. Walczmy z kacem!" |
|
|
|
 |
Ostrowianin
Nowicjusz Azazel von Komandos

Dołączył: 31 Paź 2006 Posty: 30 Skąd: Ostrów Wielkopolski
|
Wysłany: Pią Lis 17, 2006 22:20
|
|
|
Heh ciężkie te twoje początki były, słaby masz organizm widocznie. mój pierwszy alk to była nalewa cytrynowa , a drugi wiśniowa a później to głównie wina. |
|
|
|
 |
Żul honorowy
Nowicjusz

Dołączył: 08 Paź 2006 Posty: 25 Skąd: Piła
|
Wysłany: Pią Lis 17, 2006 22:30
|
|
|
Oj to było bardzo dawno temu. Teraz piję codziennie i dobrze mi z tym |
_________________ "Nie walczmy z alkoholizmem. Walczmy z kacem!" |
|
|
|
 |
|